Menu
Lucyna
&
Tomasz
Lucyna

o nas

  • wykonane przez Lucyna Barcz - 1 mar 2013 22:39

    Był rok 2004, wietrzny październik, chyba 7. A może 8... Aż tak dobrze nie pamiętam.

    Ale po latach wspominam to mniej więcej tak: W klasie maturalnej, przed - jakże ważną! - studniówką, z grupą znajomych wybraliśmy się na kurs tańca, żeby podczas maturalnego balu zatańczyć coś więcej niż poloneza. Między innymi był tam Szymon, który nierozerwalnie łączy się z naszą historią. Dlaczego?

     

    Pewnego razu, mój taneczny partner nie mógł przyjść na lekcję tańca, więc wspomniany Szymek zorganizował mi partnera na ten jeden raz (tak mi się wówczas wydawało:). Wodzik nie był wymarzonym tancerzem (jak się później tłumaczył, rozpraszał go mój dekolt!). I faktycznie, musiał być bardzo rozproszony, bo po lekcji, gdy z grupą znajomych poszliśmy na piwo, powiedział do mnie....Malwina!!!

    Nie będę ukrywać, rozzłościło mnie to baradzo! Odpokutował nieco to podłe zachowanie odprowadzając mnie do domu. Następnie rzecz działa się jak w typowych komediach romantycznych- Wodzik nie odzywał się, nie dzwonił. Już myślałam, że zapomniał, kiedy to zaprosił mnie do siebie na imprezę, która odbyła się 15v października. Tej daty jestem pewna, bo od tego dnia jesteśmy razem...

    Bywało różnie.

     

    Z początku było radośnie i romantycznie, zachowywaliśmy się jak wszystkie pary w liceum, nieświadome, że będą to wspominać w dniu swego ślubu... I tak bujaliśmy w obłokach do czasu studiów. Zaplanowaliśmy Gdańsk na nasze wspólne, studenckie życie. Wodzik się tam dostał, ale ja nie- zaczęłam studia w Szczecinie. Doświadczenie związku na odległość nie było łatwe. Wiele czasu spędzaliśmy w pociągach na trasie Gdańsk- Szczecin. Pamiętam historię, kiedy (zimą!) pociąg, którym Tomek miał do mnie przyjechać, spóźnił się 6 godzin. Szedł do akademika, aby się ogrzać i wracał po informacje na dworzec, szedł do akademika i wracał na dworzec... W końcu przyjechał. Był to powód to wybaczenia tej nieszczęsnej Malwiny i podeptanych butów.

     

    Chyba zmęczyły go warunki panujące w PKP, bo w następnym roku zamieszkaliśmy razem w Szczecinie.

    Tu uczyliśmy się wspólnie mieszkać.

    Niezaprzeczalnie łączy nas wspólna pasja, jaką są kajaki. Coroczne spływy kajakowe z grupą znajomych, które organizujemy, stały się niejako tradycją. I żeby nie było, zawsze zabieramy Szymona...:-)

     

    Bez 2 zdań, jesteśmy parą idealną! Bo po co wspominać, że jesteśmy zupełnie różni, ja- w gorącej wodzie kąpana, Wodzik- ostoja spokoju. Ja sobie pokrzyczę, on się obróci na pięcie i wyjdzie... Czyli doskonały materiał na małżeństwo!

     

    I tak studiowaliśmy aż nadszedł tego kres. Ja otrzymałam 3 litery przed nazwiskiem, ale Wodzikowi się do tego nie spieszyło... Studia już nas nie trzymały, więc podstępny Tomasz postanowił się oświadczyć!

     

    Od czasu oświadczyn planujemy ślub, a im bliżej- tym większy stres, oczywiście mój...

     

    Po prawej stronie znajdziecie filmik, który polecamy obejrzeć Wam przed naszym weselem. Mamy nadzieje, że u nas panował będzie podobny, świetny klimat ;) Liczymy na Was :)